wtorek, 15 kwietnia 2014
Kluczyk ...
... pieprzony ... prze pieprzony ... fak ... fak ... fuck ... nie ogarniam ... nie daję rady ... zawaliłem to kurwa .
I ta pieprzona ... ok ... tam moja biedna boląca noga ... nie wiem co jest grane ... boli ... za dużo chodzę ... masakra ... latam a i tak ... ok ... latam i dupa z tego ... zgubiłem pieprzony klucz .
Jest wtorek ... a ja czuję się jakbym pracował cztery a nie dwa dni ... masakra .
I ta samotność ... ta myśl o Aśce ... o pokoju ... o tej ciszy ... i braku kasy .
Ale też ... o ogródku ... i Polsce ... kurwa o pieprzonym kraju ... gdzie pierdolonego objazdu nie potrafią zorganizować ... kurwa jego mać .
Myślę o polityce ... to było by to ... możliwość działania .
Ha ha ha ha ha ... kumoterstwo , machlojki , okradanie ... Polski .
Pieprzony kluczyk .
Hej .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz